niedziela, 30 grudnia 2012

Rozdział 33



Marzec

Razem z Laurą od tygodnia nocujemy u Belli, ponieważ chłopcy pojechali zagrać parę koncertów do Stanów Zjednoczonych. Tak się dobrze składa, że dzisiaj mieli wrócić, z czego bardzo się cieszę bo strasznie się stęskniłam za Nathanem, a co dopiero jakby to był miesiąc?! Chociaż nie oszukujmy się, raz też tyle musiałam czekać. Dla mnie to masakra, ale takie niestety jest życie muzyka i doskonale o tym wiem tylko, że na szczęście nie wyruszałam w trasy dłuższe niż tydzień, co ja gadam 4 dni góra… 

Bella siedziała wygodnie w fotelu, ubrana w dresy, gdyż – nie oszukujmy się, co można założyć podczas ostatniego miesiąca ciąży jak nie dres…? Jej ogromny brzuszek był lekko okryty kocem, strasznie się troszczy o dzidziusia, nawet jeśli nie może go do siebie jeszcze przytulić.
Ja z Laurą siedziałyśmy na sofie wpatrując się w ekran telewizora.
Na zegarku dochodziła godzina 4 po południu.
-Bella, może potrzebujesz czegoś? – zapytałam ją.
- Nie, dziękuje… albo może lody czekoladowe…? – lekko uśmiechnęła się.
- A podzielisz się z nami? – poprosiła grzecznie Laura.
- Oczywiście, nie mam zamiaru zjadać już całego pudełka. – zaśmiała się, my razem z nią.
- Dobra, to idę po te lody.
Pokierowałam się do kuchni po „danie Belli”. Otworzyłam lodówkę i zaczęłam wodzić wzrokiem za lodami.
Waniliowe.
Truskawkowe.
-Ups… no nie ma czekoladowych lodów, no pech.
Popędziłam na hol i zaczęłam zakładać buty i kurtkę.
- A ty gdzie?! – zauważyła mnie Laura.
- Do sklepu po lody!!
- Nie ma już lodów?! – zdziwiła się ta w błogosławionym stanie.
- Nie niestety czekoladowych już nie ma! – krzyknęłam żeby mnie usłyszała.
- Ey! To nie idź! Odechciało mi się czekoladowych jednak… ! A truskawkowe są?!
- Tak! są!
- To takie mogą być!
-To ci kobieta w ciąży. – mruknęłam pod nosem. – Teraz rozumiem jak czuje się Siva. – zaśmiałam się.
Wróciłam po nową zdobycz i rozdzieliłam ją na nas 3, ale i tak dla Belli zostawiłam więcej.
Po chwili dołączyłam do dziewczyn.

Godzina później  

-Bella? Wszystko okej? Byłaś chyba w ubikacji już z 10 razy w ciągu tej godziny… - zamartwiła się Laura.
- No jasne. – uśmiechnęła się. – Mam mały pęcherz.
- Nie wydaje mi się. – spojrzałam w stronę Laury.
Odeszłam na chwilę do kuchni i zadzwoniłam do Nathana.
- Hej kochanie! Tak za półtora godziny dołączymy do was!
- Naprawdę?
- Tak. A co?
- Boje się.
-Kochanie spokojnie, niedługo będę… A tak w ogóle czego się boisz?
- Nie wiem, czy bejbis nie szykuje się do wyjścia…
- Już?!
- Nie wiem! Ale błagam cie, ani słowa Sivie! Nie chce, żeby zaczął panikować, albo coś.
- Okej, zrozumiałem. To  do zobaczenia.
- No pa.
Rozłączyłam się.
Szybko wróciłam do nich.
- Rose, nie wiem czy serio, ale chyba rzeczywiście nie jest okej. To nienormalne, żebym była tak często w ubikacji, a w ogóle ono się coś gwałtownie rusza. – powiedziała wystraszona Bella.
- Laura! Idź po walizkę do szpitala!
-Już się robi!
Obie zaczęłyśmy biegać po domu. Szybko założyłam na siebie kurtkę, a ciuchy dla Belli wzięłam pod pachę.
Starałam się szybko założyć jej buty na stopy. Nie poszło mi źle.
- To teraz wstawaj. – momentalnie okryłam ją płaszczem. Szybko wyszłyśmy z mieszkania i doczłapałyśmy się do mojego auta. Oczywiście JA musiałam kierować! Ciekawe jak!? Kobieta mi na tylnim siedzeniu rodzi, korki niezłe, a szpital z dobre ponad 10 minut drogi!
-Zadzwońcie do Sivy! – powiedziała Bella. – Bo ja chyba nie dam rady.
- Już, już. – Laura szybko wyciągała telefon z torebki wybrała numer do chłopaka i nawiązała połączenie.
- Siva, nie żeby coś… ALE ZA NIEDŁUGO DZIDZIA SIĘ WYKLUJE! 
-…
- Spokojnie, ja z Rose, jesteśmy przy niej, wieziemy ją do szpitala, wszystko będzie dobrze.
- Kto wiezie, ten wiezie. – wtrąciłam spanikowana chyba bardziej niż Bella.
-…
Dobrze, od razu przyjedźcie do szpitala. Dobra, będziemy czekać. To pa.
Rozłączyła się.
-Ha, ha, ha. Jaki z niego panikarz. – powiedziała dość spokojnie Laura. – POSTARAJ SIĘ MOŻE SZYBCIEJ JECHAĆ TYM ZŁOMEM!! – krzyknęła.
- ŁATWO CI MÓWIĆ, I TAK ZŁAMAŁAM JUŻ PRZEPISY! A TAK W OGÓLE TO NIE JEST ZŁOM, BO MA LEDWIE 4 LATA!
-NIE-KŁÓĆCIE SIĘ JUŻ! – wrzasnęła Izabella.
-Dobrze, przepraszamy. – powiedziałyśmy razem z Laurą.

Kilka minut później byłyśmy już pod szpitalem. Tak jak się wpakowałyśmy do auta, tak z niego wyszłyśmy.
Od razu podeszła do nas pielęgniarka i poprosiła o wózek inwalidzki.

Po kilkunastu minutach siedziałyśmy w ‘pokoju’. Jednak bejbis nie chce jeszcze zobaczyć rodzinki.
Pielęgniarka powiedziała nam, że niepotrzebnie panikujemy.
Pogadałyśmy jeszcze z Bellą  o miłych rzeczach jakiś.

Ku naszemu zdziwieniu do pokoju, ni stąd ni zowąd wparowali THE WANTED! Czyżby minęło już półtora godziny?!
- Bella, kochanie, wszytko dobrze?  Jak się czujesz?  Boli cie coś? Długo jeszcze będziesz tu leżeć? – podszedł do niej i pocałował w policzek.
- Siva, spokojnie, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Proszę cie, nie panikuj. – pogłaskała go po włosach.
- Ale na pewno? Wszystko masz?
- Tak, tak, tak, dziewczyny o wszystko zadbały. – posłała uśmiech w naszą stronę.
Parę sekund później Bella bardzo, bardzo głośno krzyknęła:
-AŁĆ!!!! JA CHYBA RODZE!!!! – złapała się z brzuch, jakby chciała zatrzymać dziecko, żeby nie przyszło na świat.
- ONA RODZI!! – krzyknął przestraszony Siva.

2 godziny później    

-Pani Izabella urodziła ślicznego, zdrowego chłopca. – oznajmiła nam pielęgniarka, która pomagała odbierać poród.
Wszyscy ucieszyliśmy się z tej wiadomości. Biedny Siva, gdzie się tego dowiedział zemdlał drugi już dzisiaj raz. Tak, chyba się domyślacie kiedy był pierwszy raz, oczywiście, że przy odcięciu pępowiny.

Kilka dni później   

Siva bardzo ciepło przyjął nowego członka rodziny. Podczas nieobecności Belli wszystko starannie uszykował, aby mały miał miło i wygodnie w nowym domu, a Bella była z niego dumna. 

Tiago – tak właśnie nazywa się mój pierwszy chrześniak. Bardzo się cieszę. Jak na razie nie jest podobny ani do matki ani do ojca. Tak… ja to wiem, że jest podobny do mnie, choć tylko ja tak sądzę.

-Mogę go wziąć? – poprosił Bellę Nath.
- Jasne. – uśmiechnęła się.
- Tylko krzywdy mu nie zrób. – dodał Siva.
- Noo… ciekawe co…
Nate tak ślicznie wyglądał z Tiago w rękach. Coś czuje, że będzie dobrym materiałem na ojca moich dzieci. Tak bardzo wczuwał się w rolę rodzica. Naprawdę, szło mu nieźle. Jestem z niego dumna.
Ni z gruszki, ni z pietruszki przyszła mi mała ochota na… dziecko? Nie… jeszcze mamy z Nathanem dużo czasu do roli rodzica. 


______________________________________


Po długim czasie mamy rozdział. Musiałam niestety zawiesić 2 blogi ponieważ,główną przyczyną jest brak weny, a tak w ogóle śpieszy mi się skończyć to opowiadanie, żeby mieć więcej czasu na pozostałe. :P
Dziękuje Wam za wszystko. <3

czwartek, 13 grudnia 2012

Liebster Awards cz. 2 xD




1. Czym zainspirowali cię The Wanted?
Nie wiem xD
2. Ile masz lat?
15 ;]
3. Masz, rodzeństwo? (imię, wiek)
tak, Daria, 11 lat
4. Jakiej muzyki słuchasz?
różnej, nie chce mi się już wypisywać... :P
5. Komp vs. Telewizor?
Computer :D
6. Jaki masz kolor oczu?
Blue ^^
7. Jeśli spotkałabyś The Wanted, jak byś zareagowała?
<wow>
8. Twój ulubiony hit miesiąca?
Sweet Nothing, Diamond,  Last Christmas i wiele, innych xD 
9. Czy masz jakieś zwierzątko? Jeśli tak to co i jak się wabi?
tak... Psy: Michu i Malina. :)
10. Kim chciałabyś być w przyszłosci?
Fotografem, muzykiem... :D 
11. Jeśli byłabyś piosenkarką, nagrałabyś piosenkę z The Wanted?
Jakby sie jakoś udało... :D  
  
 
 
 
 1) W przyszłości widzisz siebie jako?
sprzątaczka xD
2)Ktoś kto wie o tobie wszystko to?
nie wiem... chyba nie ma nikogo takiego...
3)Numer w dzienniku?
15 :D
4)Ktoś zainspirował cię do pisania, czy sama chciałaś pisać opowiadanie?
Sama nie wiem xD
5)Widziałaś Przed świtem 2? Jeśli tak to co sądzisz o filmie?
Oczywiście!! :D MEGA!!! ♥♥
6)Trzy słowa najlepiej opisujące ciebie?
tego nie wiem... :P
7)Last Christmas czy All i want for Christmas is you ?
Last Christmas ^^ ♥
8)Do jakiego kraju chcesz pojechać ?
Anglia, Hiszpania ( a konkretnie IBIZA *_*)
9) Najbardziej rozrywkowa osoba jaką znasz?
hymm sama nie wiem, troche ich jest... xD
10)Masz kogoś komu zawsze możesz zaufać?
Pewnie tak :)
11)Piosenka, której ostatnio słuchasz najczęściej?
Sweet Nothing, Miami 2 Ibiza, Last Christmas xD
 
Dziękuje jeszcze raz za nominacje :D

niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 32



- Idź załóż swoją sukienkę. – uśmiechnął się do mnie.
-Ale po co? – zdziwiłam się.
- Bo chce zobaczyć jak w niej ślicznie wyglądasz…
-No to zobaczysz kiedy indziej.  
- Ale no ja cie tak bardzo kochanie proszę…
- No okayy. – uległam mu i poszłam do pokoju po sukienkę, żeby się przebrać. 


Byłam już gotowa. Zeszłam na dół.
- Wyglądasz prześlicznie! – krzyknęli Jay i Max.
-Dziękuje wam bardzo. – ucieszyłam się. – A gdzie Nath?
- Nie gadaj, tylko chodź. 
Podszedł do mnie Max, założył mi płaszcz, a Jay poprowadził mnie do jego auta.
- Gdzie jedziemy? – spytałam zdezorientowana.
- Chyba nie boisz się z nami jechać, co? – zaśmiał się Jay.
- Boje się, że mnie gdzieś wywieziecie i zostawicie mnie samą… albo zrobicie coś gorszego... - zrobiłam smutasa.
- Tego nie musisz się bać. – mrugnął do mnie kierowca – Max.
-„Tego”?
-No ogólnie, niczego.
- To może coś pośpiewamy, żeby było wesoło? – zaproponował Jay.
Zaczęliśmy śpiewać „Jingle Bells”xD.
Zatrzymaliśmy się w nieznanym mi jak dotąd miejscu.
Wysiedliśmy z auta i od razu w oczy rzucił mi się niezbyt duży budynek.
Z zewnątrz był ładnie otynkowany, w kolorze brudnego różu. Każde okno elegancko przystrojone, ramy miały kolor brązowy.
 -Gdzie jesteśmy?
- Zobaczysz. – uśmiechnął się Jay, a raczej wystrzerzył żeby.
Razem zaprowadzili mnie do wnętrza budynku.
Kiedy weszliśmy do środka omal co nie oniemiałam z wrażenia.
- Jezu, jak tu pięknie…! – zachwyciłam się.
Tu jest dosłownie jak w jakimś pałacu. Całe pomieszczenie było bardzo klasyczne, staromodne.
-To może się rozbierz, bo się zagrzejesz… - ściągnęłam płaszcz, a Jay odwiesił go na wieszak.
-No, to na nas już jest pora. – dodał Max drapiąc się po głowie.
- Ale co ja mam tu robić? Gdzie mam iść?
- Sama powinnaś dojść. – uśmiechnął się i zginęli za drzwiami.
No pięknie, wywieźli mnie, a obiecali mi…
Nie wiem, gdzie jestem, jak mam wrócić do domu. Kompletnie nic nie wiem.
Nagle do moich uszu dopłynął dźwięk gry na fortepianie.
Poszłam więc za nim. Nie było trudno dotrzeć do pomieszczenia, w którym znajdował się ów czarny fortepian.
 - Boże, jak tutaj jest pięknie… - zakryłam usta rękami.
W 4 kątach na ścianach zawieszone były długie, wąskie lustra.
Instrument stał na środku tej pięknej sali, a przy nim siedział Nathan odpicowany w garnitur.
Moje ciało trzęsło się jak galareta.
Chłopak się do mnie szczerze uśmiechnął i zaczął śpiewać słowa piosenki – Enrique Iglesias „Finally found you”.
Na mojej twarzy pojawił się przeogromny uśmiech, skierowany bezpośrednio do ’mojego pianisty’.
Oparłam się na fortepianie wprost do Nathana.
- A co ty dzisiaj takie niespodzianki mi robisz? –spytałam, kiedy chłopak przestał grać.
-A to już nie mogę ukochanej, niespodzianki zrobić? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Nie no… ależ proszę bardzo. – zaśmiałam się. Niech tam robi co chce.
Zaczął grać drugą piosenkę – Bon Jovi „Thank you for lovingme”.
Momentalnie zakryłam usta dłońmi. Przy tej piosence pojedyncze łzy zaczęły spływać mi po policzkach. A on nadal szczerze się do mnie uśmiechał. 
Całe 5 minut spędziłam bardzo miło, wpatrując się w oczy ukochanego.

Z punktu widzenia Nathana

Jednak dała ponieść się nutom.
Wchodząc do tej sali… wyglądała tak pięknie.
Szybko się ocknąłem i do melodii zacząłem śpiewać słowa. Piosenkę generalnie poleciła mi Laura. Wszyscy mi bardzo pomogli.
Rose ciągle się do mnie uśmiechała.
Kiedy skończyłem grać, zapytała.
- A co ty dzisiaj takie niespodzianki mi robisz?
-A to już nie mogę ukochanej, niespodzianki zrobić? – odpowiedziałem i zapytałem ponownie.
-Nie no… ależ proszę bardzo. – zaśmiała się, a ja zacząłem grać kolejną piosenkę, która wybrałem sam.
Zakryła usta dłońmi, z oczu zaczęły spływać jej łzy. Ja cały czas uśmiechałem się do niej. Patrzyliśmy sobie nawzajem w oczy. 
No, więc przyszła już pora na „ostatnią ważną” piosenkę tego wieczora.
Wiem, że Rose bardzo lubi Bruno Marsa, a w dodatku ta piosenka pomoże mi wyrazić główną „atrakcję”, czyli „Marry you”.
Rosalie się popłakała. Mam jednak nadzieję, że są to łzy szczęścia…
 Przecież nie przerwę „koncertu”. Jeszcze chwilę musi poczekać, żebym mógł ją przytulić.
Dziewczyna podeszła do mnie, oparła się na moich plecach i przytuliła się do mnie. Poczułem się od razu lepiej, mam nadzieję, że ona także.  
No i skończyłem wyrażać swoje uczucia poprzez piosenki.
Przyznam, że serce łomotało mi jak szalone, moje ciało całe trzęsło się. Nie mogłem opanować tej emocji.
‘Dobra Nathan, weź się w garść’…
Wstałem. Złapałem ją za rękę. Uklęknąłem przed Nią.
Z kieszeni wyciągnąłem pudełeczko.
- Rose… - powiedziałem, a ona jeszcze bardziej się popłakała. – Jesteś szczęściem i otuchą na każdy mój dzień. – Coraz bardziej się denerwowałem. Nie lubię długich przemówień dlatego szybko chciałem przejść do tematu. – Wyjdziesz za mnie?

Z punktu widzenia Rose

Omal co serce mi nie stanęło. Nic do mnie nie docierało. Nathan chce, żebym została jego żoną. Dobry Boże.
Nie da się w żaden sposób wytłumaczyć tego co teraz czuje. Moim sercem, rozumem miotają tak silne emocje, że szok. Muszę odpowiedzieć na tak banalnie proste pytanie, jednak to dla mnie nie takie łatwe. Przecież ja nie mogę z siebie głosu wydobyć. 
Tak bardzo Go kocham!
Z moich oczu ciągle lały się łzy szczęścia.
- Tak! – odpowiedziałam. Oboje uśmiechnęliśmy się do siebie. Nathan założył piękny pierścionek na serdeczny palec mojej prawej ręki. Po tym wstał, a nasze usta złączyły się w jedno na dłuższy czas.
Przytuliłam się mocno do niego.
-Mam domyślać się kto był w to wciągnięty? – spytałam z uśmiechem ocierając łzy.
-Ogólnie to nasi przyjaciele. – wyszczerzył żeby.
- Rozumiem. Ale przyznaj, że to dzięki dziewczynom zrobiłeś mi tak wspaniałą niespodziankę…
- Po części… A udało mi się chociaż?
- Tak pięknych zaręczyn nawet nie można było sobie wyobrazić!  - ucieszyłam się.
- Czyli podobało ci się?
- Nadal mi się podoba, i to bardzo! – przytuliłam go jeszcze raz. – To najpiękniejsze święta w moim życiu!
-Ja już się bałem czy się zgodzisz, czy nie… - powiedział spuszczając głowę na dół.
Złapałam jego podbródek.
-Ey, ale czego miałeś się bać…?
- No bo ty tyle dla mnie zrobiłaś… Ja dla ciebie nigdy tyle nie zrobiłem…
- Kochanie, co ty wygadujesz!? A dzisiejszy dzień?! Sukienka, o której marzyłam, zaręczyny o których marzyłam- a wiedziały o tym tylko dwie osoby- wtrąciłam kilka słów. – Spełniłeś moje marzenia! Jak możesz  mówić, że nic dla mnie nie zrobiłeś… - na nowo zaczęłam płakać.
- Proszę cie, już nie płacz. – złapał mnie za rękę i wytarł łzy z moich policzek.
- Zagraj mi coś. – spojrzałam mu w oczy.
Oboje poszliśmy do fortepianu.
 Pozwolił, żebym usiadła na jego kolana. Oparłam więc głowę o jego bark i przytuliłam się do niego. Zagrał jeszcze raz piosenkę Jon’a Bovi.
Oczami spoglądałam jak naciska palcami na klawisze instrumentu. Nie mogłam się powstrzymać. Dołączyłam się do niego.
Spojrzeliśmy sobie w oczy i uśmiechnęliśmy.
W budynku zostaliśmy jeszcze z dobrą godzinę. Trochę rozmawialiśmy, trochę graliśmy.
Potem postanowiliśmy opuścić budynek. Wyszliśmy na hol, gdzie wisiały nasze kurtki. Nathan pomógł włożyć mi płaszcz, a następnie sam założył kurtkę. Wyszliśmy trzymając się za ręce.
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę domu.
A samochodzie zaczęłam oglądać moją dłoń, na której był pierścionek.
Tak za bardzo to nie lubię nosić pierścionków, więc dla mnie to coś nowego. Trzeba będzie się przyzwyczaić.
Pierścionek był prześliczny. Domyślam się chyba ile mógł kosztować, albo jednak wolę o tym nie myśleć.
- Podoba ci się? – spytał Nate.
-Tak, bardzo. Tylko czy ja mogę go nosić?
-Nie rozumiem…
- Przecież on kosztował na pewno więcej niż ten fortepian…
- No może…
-Czy ja jestem godna nosić na sobie coś tak drogiego?
-Dla ciebie zrobiłbym wszystko. 

Spojrzałam na zegarek. Byłam godzina 8 wieczorem.    
- Obiecujesz mi, że codziennie o tej godzinie będziemy nawzajem o sobie myśleć? Chociaż minutę…
Spojrzał na zegarek i uśmiechnął się.
- Obiecuje. Nie ważne gdzie, zawsze będę.
Po kilkunastu minutach byliśmy już w domu.
Kiedy przekroczyliśmy próg chłopaki stanęli nam we wejściu.
Max wyciągnął przede mnie rękę, nie wiem czy chciał się drugi raz przywitać…  No to ja też mu podałam.
- Hah. Zgodziła się! Gołąbeczki. Gratulacje! – zaśmiał się, a potem kolejno przytulili się do mnie. Nathanowi podali dłoń.
- Chcemy być świadkami na ślubie!- krzyknął Jay.
-Póki co o ślubie jeszcze nie myśleliśmy. – dodał Nath.
- Ale zamawiamy miejsca.
- No dobrze… - zaśmiałam się. 


-To może pójdziemy ulepić  bałwana? – zaproponował Jay. – W końcu była umowa…
- No to dalej.
Przyodziani dość ciepło poszliśmy na dwór. Było ciemno, ale dzięki światełkom dało się ulepić dość prostego bałwana.
-I co nam wyszło? – spytał Max. – Czy wygląda aby na pewno jak Nathan? – stanęliśmy wszyscy z założonymi rękami, aż nagle wpadłam na pomysł.
- Chwileczka. – powiedziałam, zdjęłam czapkę z głowy Nathana i założyłam ją ‘Śniegowemu Nathanowi’.
- Hah. No nie możliwe. To ja! – zaśmiał się Nath.
- Rzeczywiście. Wypisz wymaluj. – dodał z przekonaniem Jay.
-Zimno się robi… - trochę otrząsnęłam się chłodnym powietrzem, które rozwiewał wiatr.
-Zimno, ciemno. Jeszcze na nas napadną! – podskoczył i krzyknął Jay.
- Chodźmy, Nathan nam zrobi gorącą czekoladę. – poklepałam go po ramieniu, a on objął mnie w pasie i poszliśmy wszyscy do domu.
  

Zanim zasnęłam dobre 15 minut wpatrywałam się w pamiątkę po zaręczynach.     
 Taki dzień jak dzisiejszy chciałabym  mieć co dzień. 

_____________________________________

No i więc taką oto niespodziankę zrobił Nathan na święta Rosalie. 
Podoba się chociaż? Bo chyba coraz mniej osób czyta... i nie wiem, czy mam pisać dalej. 
Dedyk dla osób, które mnie nominowały i które zostawiły komentarz pod 31 rozdziałem :D  

Liebster Awards

Z tego co mi wiadomo, zostałam nominowana przez 4 osoby. Bardzo dziękuje za te nominacje! :D Normalnie się tego nie spodziewałam *_*

Pytania od:


1. Od jak dawna sluchasz The Wanted?
Od ponad roku. :D
2. Czemu wlasnie TW? Za co ich lubisz?
Zaimponowali mi piosenką Glad You Came. Lubię Ich za to, że Ich uwielbiam. xD  
3. Ile masz lat?
15 lat. 
4. Twoje hobby c;
Tworzenie muzyki, fotografowanie. ;] 
5. Ulubiona piosenka?
 Dużo... :D
6. Co lubisz robic w wolnych chwilach?
Słuchać muzyki, oglądać dobre filmy i takie tam... ;p
7. Kto lub co cie inspiruje?
Hymm... nie wiem xD
8. Ulubine danie? xd
Mogłabym wymieniać i wymieniać... :P
9. Jakiej muzyki sluchasz oprocz TW?
Pop, Dance, Elektro, House, Dubstep...itd.  
10. Numerek w dzienniku ;P xd
15. :D
11. Co chcesz robic w przyszlosci?
Fotografować lub tworzyć muzykę dla innych (a nie tak jak teraz - dla siebie xD) 


 

1.Masz swój pokój czy dzielisz go z kimś lub czymś xD?
Niestety jeszcze do końca tego roku dziele go z siostrą.
2. Masz takie zwierzątko jak rodzeństwo? Jak tak to ile ma lat i jak się wabi? xD
Tak, mam takie zwierzątko. :D 11 lat i wabi się Daria. ;P
3. Masz jakieś zwierze oprócz rodzeństwa? Jak tak to jak się wabi i co to?
Zostały mi tylko 2 psy ;(( - Malina i Michu( ja nazywam go jeszcze Michał lub Mufasa. xD) 
4. Najbardziej cięta z ripost jaką słyszałaś.
W tym momencie nie pamiętam. ;P
5.Kiedy po raz pierwszy zaczęłaś pisać tak na poważnie?
Chyba w kwietniu tego roku.
6. Ile masz par butów?
Obecnie nie jestem w stanie policzyć. :P
7. Jakiego koloru jest twój pokój?
Obecnie lekko pomarańczowy, a później szary xD
8. Co Cię najbardziej kręci? (U chłopaków XD)
Poczucie humoru, fajnie jak są też wysportowani ^^ 
9. Co sądzisz o piosenkach The Wanted takich jak:
Mad Man, Bring It Home, I Found You i All Time Low?
Są świetne, ale jednak najbardziej z nich wszystkich podoba mi się I Found You. <3
10. Wyobraź sobie, że spotykasz The Wanted w parku. Są podzieleni na dwie grupy-Nathan i Jay oraz Tom, Max i Siva. Oba zespoły proszą Cię o pomoc w bitwie na śnieżki. Do, której ekipy dołączysz?
Trudny wybór... najchętniej to bym się rozdzieliła na 2 połówki. Ale niestety tak nie można, więc Nathan i Jay. :D
11. Czy jest coś czego nienawidzisz? Jak tak to co?
Nienawidzę oszustów. -.- Pewnie jeszcze coś by się znalazło, ale jak na razie nie mam więcej pomysłów. :P

 
1. Co sądzisz o każdym członku z The Wanted? (Podaj to co lubisz w każdym z nich najbardziej i dlaczego)
Max- ma świetne oczy :]
Tom- jest słodki i ma poczucie humoru :D
Siva- oryginalny głos, ogólnie jest super :D
Jay- ma śliczne włosy *.* xD
Nathan- ma zaczepiasty głos *_* Kocham normalnie :D  
2. Jak to się stało, że jesteś w #TWFanmily?
To wszystko przez Glad You Came! xD
3. Twój ulubiony szkolny przedmiot?
Angielski :D 
4. Masz jakieś nałogi? Jeśli tak to jakie?
Na pewno surfowanie po sieci. xD
5. Co jest inspiracją, skąd czerpiesz pomysły do pisania opowiadania?
Pomysły czerpię od moich znajomych, albo też ze snów. 
6. Umiesz tańczyć do Gangnam Style? :3
Tak nawet xD
7. Czego słuchasz oprócz The Wanted?
Robert M, Alesso, Rihanna, Rita Ora, Tinie Tempah i wielu innych. :D 
8. Twoja szczęśliwa liczba to..?
Chyba 7.
9. Ile masz lat?
15. 
10. Grasz na jakimś instrumencie? Jeśli tak to na jakim?
Na keyboardzie ;]
11. Twój ulubiony sport?
Siatkówka, nożna itt. 
 
1. Twoja ulubiona piosenka The Wanted?
Golden, I Found You i wiele innych xD
2.Ile masz lat?
15.
3.Twoje hobby/ pasje
Tworzenie muzyki, fotografowanie :D
4.Ulubiony zwierzak
Pies
5.Ulubiony przedmiot
Angielski.
6.Opisując siebie jednym słowem to jesteś ....
małomówna (bo wszyscy mi to mówią :P)
7.Co robisz gdy masz "doła"?
Słucham muzyki.
8.Ulubiony członek The Wanted
Nathan Sykes.
9.Kogo ze sławnych osob uważasz za wzór do naśladowania
Alesso, Rita Ora.
10.Twoim zdaniem największy hit ostatnich miesięcy to ...
Gangnam Style...? xD
11.Nie lubisz gdy...
ktoś mnie wkurza -.-  :D 
Trudno jest nominować mi jakikolwiek blog, bo uwielbiam wszystkie. :D 
Proszę, nie obrażajcie się na mnie... 
Z tego co wiem, mogę wybrać tylko 11... :/
 Szkoda, też że nie mogę nominować osób, które nominowały mnie... ;/
No więc tak:


 http://nie-typowa.blogspot.com/

 http://superman-girl.blogspot.com/

 http://give-me-love-baby.blogspot.com/

 http://opowiadanie-o-tw-3.blogspot.com/

 http://story-of-the-wanted-by-magi.blogspot.com/

 http://couldyougiveyourselftome.blogspot.com/

 http://esme-miespana.blogspot.com/

 http://thelastoftw.blogspot.com/

 http://i-love-the-wanted.blogspot.com/

 http://marzeniasiespelniajatw.blogspot.com/

 http://teenage-dreams-about-1d-by-dagy.blogspot.com/

Kolejność przypadkowa. :D 

I pytania: 
 1. Czy pisanie opowiadania jest dla Ciebie w życiu czymś ważnym? 
2. Ile masz lat? 
3. Jakiej muzyki słuchasz?  
4. Twój ulubiony wykonawca.
5. Masz zwierzątko? Jeśli tak, to napisz co i jak się wabi. :P
6. Masz wśród znajomych kogoś, na kim zawsze możesz polegać? 
7. Jak zaczęła się Twoja "przygoda" z The Wanted? 
8. Zrobiłaś w życiu coś szalonego? 
9. Z którą z gwiazd chciałabyś się spotkać? 
10. Czy chciałabyś wystąpić w teledysku The Wanted za jakąś modelkę? Jeśli tak to najbardziej w którym chciałabyś zostać uwieczniona? :D 
11. Podaj piosenkę, które słuchasz częściej niż Swojej mamy. xD     
 
 

sobota, 10 listopada 2012

Rozdział 31



24 grudnia, wieczór

Siedziałam na parapecie w pokoju, ładnych kilkanaście minut i patrzyłam się w okno. Było już ciemno, lampki udekorowane na domach rozjaśniały londyńskie ulice, temperatura ciągle utrzymywała się poniżej zera. Nic nie wskazywało na zmianę pogody, przynajmniej tak mi się wydawało.
Z mp4 wydobywał się dźwięk kawałka „Last Christmas”.
W święta kochałam słuchać tej piosenki, niby nie o świętach, ale święta bez niej to nie święta.
Miło tak usiąść sobie na parapecie, wsłuchiwając się w piękną świąteczną piosenkę, rozmyślając o swoim życiu – tu w Londynie. Jedyne czego mi brakowało to kogoś, kto mógłby mnie przytulić.
Noo… i właśnie o wilku mowa.
W drzwiach stał Nathan trzymając w rękach tackę z dwoma kubkami.
-Jeszcze tu siedzisz? – spytał Nathan.
-Wole gapić się przez okno niż psuć sobie wzrok przed telewizorem. – uśmiechnęłam się.
-No, ale nie nudzi ci się to? – zdziwił się.
- To jedno z moich ulubionych zajęć tu w Londynie. – dodałam. – W Polsce, o tej porze siedziałabym przed świątecznym stołem i dzieliła się opłatkiem. – przyznałam. – A może za rok pojedziemy na święta do Polski? – nasunął mi się pomysł.
- No w sumie można by. – uśmiechnął się i podszedł bliżej mnie. – Masz. – wyciągnął rękę ku mnie z kubkiem. – Wiem, że bardzo lubisz.
- Ależ dziękuje ci bardzo. – odebrałam od niego gorącą czekoladę.
- Mogę przysiąść? – spytał.
- Jeżeli cie to interesuje.
- Ty mnie interesujesz. – odłożył tacę na stolik, wziął do ręki kubek i usiadł na drugim końcu parapetu.
- Kto robił te przepyszną, gorącą czekoladę? – spytałam zaskoczona.
- Oczywiście, że ja.
- A na serio?
- No na serio ja, nie wierzysz mi?
- No to mnie zaskoczyłeś.
- Dziękuje bardzo.
Posiedzieliśmy tak sobie jeszcze dobre pół godzinki, popijając czekoladę i gawędząc sobie przy tym.
W pewnym momencie z nieba zaczął spadać pojedynczy biały puch.
-Dobrze widzę? – wytężyłam wzrok.
- Co, śnieg pada? – zdziwił się.
- Czyli naprawdę pada śnieg?? – nie mogłam uwierzyć.
-No mi się zdaje, że tak.
Zeskoczyłam z parapetu z mp4 w kieszeni i zaczęłam skakać po pokoju jak małe dziecko.
- To będą wspaniałe święta. – śmiałam się, a raczej radowałam.
- A skąd to możesz wiedzieć? – podniósł lekko brwi i uśmiechnął się.
- No bo wiem. Śnieg+ święta= prawdziwy święta.
- A tobie tylko tak o ten śnieg chodzi?
- No nie tylko.
- Czyli jesteś pewna, że te święta będą najwspanialsze?
- Tak, jestem.
- Trzymam cię za słowo.
Podszedł do mnie, złapał mnie za biodra i podniósł do góry.
- Pamiętasz, że cie kocham?
- Pamiętałam, pamiętam i pamiętać będę.
Schyliłam się lekko i złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.
- Zagraj mi coś. – poprosiłam.
- Na przykład?
- No nie wiem, zagraj. – uśmiechnęłam się, a on zestawił mnie na ziemię. Podszedł do pianina i usiadł na krześle. Ja oparłam się o jego plecy, zawieszając na jego barkach moje ręce.
Normalnie mnie zaskoczył. Przez kolejne niecałe pięć minut zachwycałam się graną przez Nathana piosenkę, którą kilka minut temu słuchałam.
- Jejka!, to chyba marzenie każdej dziewczyny. – dodałam, całując go w policzek.
-Dobrze, że się trochę pouczyłem.
-Ale skąd wiedziałeś? – oczka same mi zmiękły.
-Rok temu też cały czas tego słuchałaś.
- I ty to pamiętasz…
-Najwidoczniej w świecie tak.
- Jesteś naprawdę marzeniem każdej dziewczyny, więc czemu ty akurat wybrałeś mnie…?  
-Prędzej czy później i tak bym cie musiał odnaleźć…  
- Jakbyś mnie nie poznał wtedy w hotelu, to byś nawet nie wiedział, że istnieje.
- Na pewno bym się kiedyś dowiedział. Jak na razie dziękuje Bogu za ten dzień.
- Nie mogę uwierzyć, że przytrafił mi się taki skarb.
- Wiesz, że nie kocham?
- Tak wiem. – powiedziałam, a on podszedł do mnie i pocałował mnie.
- Ey, ludziska śnieg pada! – do pokoju znienacka wpadł Jay.
-Puka się! – krzyknął Nath.
-Sory, ale ludziska śnieg pada! – Jay zaczął skakać po pokoju tak jak ja wcześniej.
-Jay, jutro na sanki, co?! – zaśmiałam się.
-Dobry pomysł! Ulepimy jeszcze może Nathana ze śniegu. – zaproponował przyjaciel.
- Jestem za! – za Jayem stanął Max.
- Dołączam się do was chłopaki. – podeszłam do nich i przybiłam im piątki.  

3 godziny później 

Upewniłam się jeszcze czy chłopacy są w swoich pokojach.
-Jest dobrze.
Wzięłam paczki z prezentami dla nich pod pachę i poszłam na dół zanieść je pod choinkę.
Jejka. Nigdy nie mogę oprzeć się widoku choinki, nawet, kiedy widzę ją kilka razy na dzień. 
Zostawiłam prezenty pod choinką. Nate powiedział, że prezenty dla pozostałych na pewno się spodobają. Oczywiście dla niego mu nie pokazywałam.
Mój plan się powiódł, więc szybko i na paluszkach wróciłam do pokoju.

Dzień później
-Chyba pora już wstawać…  - odezwał się Nath.
-Znowu zaspałam? – spytałam, żeby się upewnić.
- Nie, ale dzisiaj jest twój ważny dzień.
- A no tak, święta. – uśmiechnęłam się.
- No powiedzmy.
- Ey, czy ty mi właśnie zrobiłeś śniadanie?
- A no tak, zrobiłem. Pomyślałem, że ten dzień musisz zaliczyć do jednych z najbardziej udanych.
-No i bardzo dobrze pomyślałeś.
Usiadłam na łóżku i zaczęłam konsumować śniadanie.
-Prezenty dla rodziców i Jess są już spakowane, w aucie. – powiadomił mnie.
-Jakoś dzisiaj cie nie poznaje. – uśmiechnęłam się.
- Serio?
- No.
Zajadałam się śniadaniem.

-No to wiesz, możesz się zacząć szykować, bo niedługo musimy wyjeżdżać.
- Oczywiście.
Po pół godzinie byłam już gotowa do wyjazdu. Założyłam to.
Kiedy zeszliśmy na dół pod choinką było więcej prezentów, niż zostawiłam wczorajszego dnia. Widać, że chłopaki tez pamiętali o innych.
-Wesołych świąt Rose! – krzyknął Max i podszedł do mnie.
- Nawzajem! – dałam mu buziaka.
Z kuchni wychodził właśnie Jay.
- Wesołych świąt Jay! – odezwałam się, podbiegłam także do niego i pocałowałam w policzek.
- Wesołych, wesołych! – uśmiechnął się.
- Otwórzcie prezenty przed wyjazdem. – podpowiedział Max, a Jay zmrużył oczy.
- No dobra, przecież  prezenty możemy obejrzeć… - uśmiechnęłam się do Nathana.
- No w sumie. – uśmiechnął się.
Wszyscy razem dopadliśmy się do paczek pod choinką.
Każdy otworzył swoją paczkę, a raczej paczki.
 1 paczka ‘wyposażona’ była w ROBOTA KUCHENNEGO! O mój Boże.
-Podoba ci się prezent? – zaciekawił się Nath. – Jest od nas wszystkich. – dodał.
-Hymm… No wiesz… Nie umiem gotować, może dzięki temu się nauczę. – zaśmiałam się. – Ale miło za chęci.
- No jak nie umiesz! – zdenerwował się Max.
- No właśnie, jakoś tylko twoje jedzenie mi smakuje. – pokiwał głową Jay.
- Dzięki, wiesz… - zmrużył oczy Max.
- Nie ma za co.
- To jak, podoba się? – denerwował się Nath.
- Tak! Nareszcie mam swojego własnego robota kuchennego. – zaśmiałam się.
- No to fajnie.  – uśmiechnęli się.
2 paczka zawierała zestaw składający się z sukienki i butów.
-A to ode mnie. – dodał z uśmiechem Nate.
- Nie przesadzasz aby… 2 prezenty… - przechyliłam głowę.
- Oj tam… wiem, że ci się podobała.
- No właśnie, ciekawe skąd wiedziałeś, że podoba mi się ta sukienka…- w dodatku dostałam jeszcze botki.
- Ma się swoje znajomości.
-Dziękuje wam. Prezenty bardzo mi się podobają!
- Nam też! – pokiwali głowami chłopaki.
  *
- No, to my musimy się już zbierać. – przypomniał mi Nath.
- Tak, tak, jedźmy. – wstałam z kolan i poszłam założyć płaszcz, a do tego czerwony komin.
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta.
Po drodze Nath mnie rozśmieszał i zaśpiewał mi parę ICH piosenek. 
Kiedy dojechaliśmy, wypakowaliśmy prezenty i poszliśmy w stronę dawnego domu Nathana.
 - Witam was kochani! – przywitała się mama chłopaka.
- Dzień dobry. – odpowiedzieliśmy każdemu.
-I jak tam u was święta? – spytał się jego ojciec.
-Jak na razie bardzo dobrze. – uśmiechnął się.
-O hej! – przywitała się Jessica wychodząc z kuchni.
- Cześć.
Wszyscy złożyliśmy sobie życzenia, a potem razem z Nathanem wręczyliśmy im prezenty.
Nawet my coś dostaliśmy. Był to piękny i przeogromny portret NAS.
Aż zaparło mi wdech w piersiach. 
-Podoba się? - spytali rodzice. 
- Jest śliczny...
- Jasne! - pokiwał głową Nathan. - Zawiesimy sobie w pokoju. - uśmiechnął się do mnie. 
Po kilkunastu minutach siedzieliśmy już w piątkę, przy stole. 
 
*

Po obiedzie postanowiliśmy przejść się  na krótki rodzinny spacer, a potem wróciliśmy do domu. 
...
CDN. 

____________________________________

Przepraszam Was, za ten rozdział... Miało być ciekawie, ale niestety rozdział byłby za długi i musiałam go podzielić, a nie chciało mi się go skracać, więc szykujcie się na niespodziankę w kolejnym rozdziale... Mam nadzieje, że się spodoba. ;P 

Dziękuje za chociaż 2 komentarze. :* 
Dedyk dla: 

Tutaj jeszcze mamy KARNEGO BAŁWANA ZA ZAMKNIĘTY SCHOWEK! :D 
Wy wiecie o co HALO :D 


I polecam tego oto bloga. ;) >KLIK<